Śniadanie białkowo – tłuszczowe. O co biega?

śniadanie białkowo - tłuszczowe

Ostatnimi czasy obserwuję masowe przerzucanie się na śniadania białkowo – tłuszczowe. Osobiście jestem przekonany, iż często jest to spowodowane masową modą. Tym bardziej, iż po raz pierwszy usłyszałem o takim zabiegu w 2009 roku, to jednak stosunkowo niedawno nabrało to tak wielkiej skali. Oczywiście zjawisko to ma szereg plusów, ale bardzo często nie dyskredytuje dawnego modelu żywienia. 


O co chodzi w śniadaniach białkowo – tłuszczowych?


Otóż rano po przebudzeniu nasz organizm charakteryzuje się wysokim poziomem kortyzolu oraz glukagonu, w związku z tym obarczenie go sporą ilością węglowodanów może przynieść niepotrzebne obciążenie organizmu, a zaraz potem pojawienie uczucia głodu. Dodatkowo spożycie danego makroskładnika poprzez podniesienie insuliny stopuje hormon wzrostu, który sprzyja redukcji tkanki tłuszczowej.

Niejedzenie węglowodanów na śniadanie może tym samym poprawić gospodarkę insulinową, zabezpieczyć przed niechcianym spadkiem cukru we krwi oraz pojawieniem się ospałości po posiłkowej. Z kolei podniesiony rano kortyzol, bez podwyższonej insuliny wywołuje lipolizę, czyli rozkład trójglicerydów w tkance tłuszczowej na wolne kwasy tłuszczowe. Do pary włącza się podwyższony hormon wzrostu – co sprzyja ogólnej redukcji tkanki tłuszczowej.


Dla kogo śniadania białkowo – tłuszczowe, a dla kogo nie?


Z pewnością śniadań białkowo – tłuszczowych nie musza spożywać zdrowe osoby, które trenują ciężko zaraz po śniadaniu i to w warunkach beztlenowych. Szczególnie jeśli są w okresie budowy masy mięśniowej – poranna wrażliwość insulinowa pomaga w zyskiwaniu kolejnych gramów mięśni. Ogólnie mówiąc jeśli jecie standardowym schematem śniadań B+T+W i nie czujecie się źle (sen, ospałość, ociężałość…), jesteście w pełni zdrowi oraz osiągacie zamierzone cele sylwetkowe – to nie musicie przechodzić na śniadania B+T. Białko – tłuszcz będzie za to wyjątkowo korzystne dla osób z insulinoopornością, zaburzeniami snu, hipo i hiperglikemią oraz szukających innej skutecznej metody na pozbycie się niechcianej tkanki tłuszczowej. Dodatkowo w mej osobistej ocenie śniadania B/T poprzez odwrócenie schematu dnia i możliwości pojawienia się na kolację posiłku z węglowodanami – pozwalają niektórym węglowodanowym łasuchom wyjść z opresji. Otóż stety lub nie ale duża część osób nie potrafi żyć bez węglowodanów wieczorem, a nowy schemat pozwala na ich konsumpcję w ramach ostatniego posiłku.

Podsumowanie.


De facto można tutaj powtórzyć standardowe stwierdzenie, iż dietę powinno się dopasowywać do własnej osoby, poprzez baczne obserwowanie organizmu. Mam tutaj na myśli zarówno własne odczucia, jak i mierzalne wyniki np. w postaci wyników krwi. Niestety duża część osób zaczyna próbować określonego modelu żywienia, czy nawet treningu w sposób nieumiejętny, często nie trzymając się założeń oraz nie znając swojego organizmu. Następnie za jakiś kolejny odcinek czasu próbuje czegoś innego… Takim sposobem błądzi latami nie uzyskując wymarzonego wyglądu, ani również zdrowia. W mej ocenie istnieje wiele metod dojścia do celu, jednakże w każdej z nich konsekwencja oraz osobiste dopasowanie decydują o sukcesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 komentarzy “Śniadanie białkowo – tłuszczowe. O co biega?”