wtorek, 3 marca 2015

Zawartość tkanki tłuszczowej w organizmie. Metody pomiaru.

zawartość tkanki tłuszczowej w organizmie

Niemal wszyscy sportowcy większości dyscyplin starają się uzyskać minimalny poziom tkanki tłuszczowej, przy zachowaniu odpowiedniej masy mięśniowej. Oczywiście zależność ta tyczy się również sportowców amatorów, czy osób ćwiczących rekreacyjnie. 


W dzisiejszym artykule chciałbym wspomnieć jedynie o metodach pomiaru zawartości tk. tłuszczowej, a nie kwestiach zdrowotnych związanych ze zbyt dużym lub zbyt małym poziomem tkanki tłuszczowej.

Ważenie podwodne.


Metoda ta opiera się na prawie Archimedesa, które mówi, iż na ciało zanurzone w cieczy działa pionowa, skierowana ku górze siła wyporu. Wartość tej siły równa jest ciężarowi wypartej cieczy. Z racji, iż kości oraz mięśnie są gęstsze niż woda, to osoba o większym procencie masy beztłuszczowej waży pod wodą więcej, co wskazuje na niższy poziom tk. tłuszczowej. Tłuszcz jest mniej gęsty niż woda, więc osoba o wysokim poziomie tk. tłuszczowej waży w wodzie mniej. 


Wadą metody jest niezbędne i wyspecjalizowane do testów wyposażenie dodatkowe, które zajmuje miejsce oraz jest kosztowne. Dodatkowo badany pacjent nie może bać się wody.

Pomiar fałd skórno-tłuszczowych fałdomierzem.


Metodę tą stosuje się zarówno w fitness klubach oraz gabinetach dietetycznych. Oczywiście każda osoba może ją wykonać samemu. Wystarczy do tego pomoc drugiej osoby. Wybiera się od trzech do siedmiu specyficznych rejonów ciała takich jak: mięsień trójgłowy, biceps, okolice kości biodrowej, okolice odcinka krzyżowo-lędźwiowego, punkt pod łopatką i udo. Dane miejsca łapie się fałdomierzem i mierzy grubość fałdów. Następnie wyniki pomiaru wstawia się do specjalnego równania. Końcowym efektem jest procentowa zawartość tkanki tłuszczowej w organizmie. Dokładność tej metody zależy głównie od osoby wykonującej pomiar.

Analiza składu ciała metodą bioimpedancji elektrycznej (BIA).


Jest to metoda bardzo często stosowana w gabinetach dietetycznych oraz klubach fitness. Polega na tym, iż pacjent staje na specjalnej wadze wyposażonej w czujniki. Urządzenie przesyła prąd elektryczny o małej mocy, przy wykorzystaniu oporu elektrycznego tkanek organizmu, tzw. impedancji. Metoda BIA pozwala sprecyzować zawartość wody, tkanki tłuszczowej i mięśniowej w organizmie oraz indywidualny poziom podstawowej przemiany materii.

Przed pomiarem najlepiej jest nie jeść kilka godzin oraz być odpowiednio nawodnionym. Jeśli będziemy odwodnieni - wtedy prąd może nie popłynąć przez tkankę beztłuszczową i w efekcie odczyt będzie wskazywał większą zawartość tłuszczu w organizmie.


Dwuwiązkowa absorpcjometria rentgenowska (DEXA).


Metoda ta pokazuje w sposób staranny mapę tkanki tłuszczowej. Urządzenie do pomiaru traktuje ciało dwoma typami promieni rentgenowskich dzięki czemu można dokonać pomiaru ilości tłuszczu, kości oraz mięśni. Jest to najbardziej precyzyjna metoda pomiaru zawartości tkanki tłuszczowej. 


Wadą jest czas badania (od 5 do 20 min) oraz mała dostępność na rynku usług.

Spektrofotometria w bliskiej podczerwieni.


W danej metodzie światło podczerwone pada prostopadle na ramię pacjenta. Ilość światła odbita od kości do analizatora zależy od otaczającego kość tłuszczu, co odpowiada procentowi tk. tłuszczowej. 


Oczywistą wadą jest to, iż zakłada się że ilość tkanki tłuszczowej w ramieniu jest taka sama jak w całym ciele.

Na koniec wymienię Wam dane metody od najdokładniejszej do tej najmniej dokładnej: DEXA, fałdy skórne, ważenie podwodne, BIA, spektrofotometria.

Bibliografia:
Anita Bean "Żywienie w sporcie" 2005 r.

5 komentarzy:

  1. Dzisiaj wpakowałam się na tanitę i wywaliło mi 28%. W szatni do mnie dotarło że pomiar zrobiłam po treningu... Ręce opadają :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zrobiłam taki pomiar u dietetyka jakiś czas temu i wyszła mi za niska ilość % tkanki tłuszczowej, to był impuls, żeby przejść na mase :D

    OdpowiedzUsuń
  3. byłam rok temu na targach Fit Expo i zrobiono mi taki pomiar, wszystko było w idealnej normie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To zdjęcie kłamie! :D Mam ok. 30% tkanki tłuszczowej, a nigdy nie miałam takiego brzuszka jak Pani ze zdjęcia :( A jak ważyłam jakieś 8 kg mniej to pewnie i tłuszczu było ciut mniej, a mój brzuch nadal nie przypominał brzucha choćby Pani z 30% tk. tł. Ja mam bardziej coś jak ta Pani, co ma 45%... I nazywam to smutny pępek :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skrajne skrajnosci sa zle. Zarowno w 1 jak i w 2 strone ☺

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Jednakże bez zastanowienia usuwam wszelkie reklamy oraz spam.