czwartek, 3 października 2013

Zaraz zdobędziemy piękną sylwetkę

zdrowie

Dziś z zupełnie innej beczki, ot takie moje przemyślenia dotyczące kanonów piękności i wewnętrznej motywacji. Artykuł oczywiście nie tyczy się bezpośrednich osób (takich postaw jest wiele), dlatego mam nadzieję, że nikt się tutaj nie obrazi :D

Otóż każdy chce być piękny, szczupły, ba ... może i umięśniony. Często, oglądam osoby siedzące na facebooku zamieszczające piękne sylwetki wysportowanych kobiet i podpisują zdjęcie słowami "taki brzuch to moje marzenie" podczas, gdy w praktyce w każdy weekend porywa ich gruby melanż. Inne osoby z kolei górnolotnie deklarują, że przechodzą na dietę, bo w końcu niedługo wesele i trzeba przed rodziną się pokazać jak to pięknie się wygląda. Oczywiście w praktyce z większości takich założeń powstaje klapa.

Często, więc w swojej pracy spotykam się z wieloma postawami ludzkimi, które nie rokują sukcesów w drodze do wymarzonej sylwetki. Mam w praktyce do czynienia z takimi osobami jak:

1. Hipochondrycy - często porywają ich myśli typu: "nie mogę się odchudzić, bo pewnie mam nietolerancję na jakieś pokarmy / mam prawdopodobnie zaburzenia hormonalne" itp. Ok - wszystko może się zdarzyć, dlatego zalecam jak najbardziej badania. Jednakże bardzo często, gdy okaże się, że choroby X,Y,Z zostały wykluczone, to raptem pojawia się myśl, że na bank dotyczy danej osoby choroba W.

2. "Użalacze" - często takie osoby są powiązane z typem hipochondrycznym, choć nie zawsze. Jednakże przeważnie dane osoby upatrują sobie wszelkie "źródła nieszczęść" jako motyw do odpuszczenia treningu/ diety lub jakiegokolwiek innego celu życiowego. Czują się przeważnie do kitu i osładzają sobie chwile "mądrymi" hasłami/ sentencjami z demotywatorów, które zamieszczają notorycznie na tablicy FB. Każdy pretekst do niedbania o siebie jest dobry - chociażby - "pokłóciłam się dziś z chłopakiem".

3. Imprezowicze - nie wiem od kiedy oba zajęcia, czyli sport i impreza idą w parze. Jednak bardzo dużo osób stara się walczyć o piękną sylwetkę przez każde 5 dni w tygodniu, zaś w pozostałe 2 porządnie się sponiewierać. Argumenty od takich osób są przeważnie takie: "nie samym sportem człowiek żyje", "lubię się wyszaleć i zrelaksować" , "nie można sobie wszystkich przyjemności odbierać".

4. Słodziaki - kolejna grupa ciężka do ogarnięcia. Miałem do czynienia z osobami, które potrafiły przyjść na siłownię i wykonywać 1-2 h marsze na bieżni 5 razy w tyg, po czym w domu osładzały sobie życie na potęgę. Argumentowały to tym, iż po prostu "bez słodyczy to ja tak żyć bym nie potrafiła".

5. "Znający zdrowy tryb życia" - napisałem to w cudzysłowie, z tej racji, iż takie osoby często są przekonane do tego, iż żyją zdrowo i z reguły wiedzą lepiej. Oczywiście nie wiedzą w praktyce, czy są na deficycie kalorycznym, czy może na bilansie zero albo i nadwyżce kalorycznej. Dziwią się, że tyją, a przecież piją tyle zdrowych soków na co dzień oraz jedzą pełnoziarniste pieczywo na wieczór i okraszają je kiełkami. Czasami zakupią też jogurt owocowy, który z pewnością ma wiele witamin :)

Moja refleksja.

Wiem, że wszyscy jesteśmy inni i każdemu należy się szacunek oraz pomoc jeśli tego potrzebują. Jednak należy pamiętać, że przyczyna niepowodzeń przeważnie leży w nas samych. To my jesteśmy panami swojego losu i każda wymówka, czy zboczenie z założonego celu, oddala nas od marzeń. Jeśli co roku notorycznie marzymy o tym samym i nadal tego nie posiadamy, to po prostu znaczy, że tego nie chcemy. Tym samym tak naprawdę sami siebie okłamujemy, po to, aby znaleźć swego rodzaju magiczno - życzeniową nadzieję. Następnie często pojawia się postawa racjonalizująca przyczynę niepowodzeń, która de facto jest nieprawdziwa.

Warto jest więc trzeźwo patrzeć na nasz cel. Zobaczyć w jakim miejscu jesteśmy i co w naszym życiu jest niezbędne do poprawienia, aby móc dany cel uzyskać. Być może są to złe nawyki, które notorycznie się powtarzają. Może są to znajomi, którzy przeszkadzają nam w dbaniu o siebie. Co by to nie było - należy mierzyć siły na zamiary. Wszelkie narzekania, czy kolejne wymówki tylko umacniają nasz charakter i taki styl zachowań jak dotychczas. Dlatego tak niezbędne jest przełamanie obecnych złych postaw, aby móc zmieniać się ku lepszemu. Nie warto też przejawiać postaw ignoranckich, w końcu całe życie się uczymy. Słuchajmy innych, bo każdy z nas ma w sobie pewną wartość, którą może obdarować innych. Może być to wiedza, doświadczenie, czy też czyn.

Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki, aby każdemu / każdej z Was udało się prędzej czy później osiągnąć to czego pragniecie.

12 komentarzy:

  1. Mhm, ja chyba nie zależę do żadnego z tych typów, Raczej jestem typem, który marudzi, że nie ma siły na trening, ale nie ma opcji i wymówek i idę na niego. A co jest po treningu to istna bajka - siła i chęć do wszystkiego. Kurczę, a teraz mam wyrzuty, bo idę właśnie na imprezę dzisiaj :d

    OdpowiedzUsuń
  2. A ,,sezonowych kulturystów" spotkałeś?:)

    Często, tak jak napisałeś, nie osiągamy celu przez samych siebie, albo szukamy wymówek albo po prostu się oszukujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sezonowców jak najbardziej bywa czasem co nie miara :) Zwłaszcza w okresie gdy się ociepla :)

      Usuń
  3. Jeszcze są marzyciele, którzy myślą że jakaś wyższa siła sprawi, że pewnego dnia obudzą się ze szczupłą, wysportowaną sylwetką
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na trening zawsze mam siłę, gorzej z dietą, bo ciągle wymyślam coś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. podpisuje sie rekami i nogami. moj ulubiony typ ludzi to 'trzeba miec cos z tego zycia, ja bym nie mogla tak jak tyblablablablabla'. i wspanialy wniosek-rzeczywiscie jak ktos jeszcze nie osiagnal tego co pragnie, ani nawet nie podjal zdecydowanych krokow to najczesciej jest to znak, ze nie chce tego osiagnac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodałbym jeszcze "Gaduły" - ludzie którzy przychodzą na siłownie pogadać, nie ważne, że przerwy między seriami są po 10 minut bo akurat się zagadali albo, że zapominają co przed chwilą ćwiczyli liczy się to, że się chodzi na siłownie bo wszyscy kumple chodzą. U mnie na siłowni jest parę takich osób czasami myślę, że lepiej by było jakby chłopaki wybrali się na kawę/piwo bo z tego treningu i tak nic nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Troche nie na temat, ale jaki Twoim zdaniem jest wplyw zaburzen hormonalnych na odchudzanie? W sensie jest to cos istotnego czy drobnostka? Jak pomoc takim osobom? Czy ich odchudzanie sie jakos rozni od osob bez takich problemow? W ogole gdyby Ci sie chcialo napisac o tym calegp posta to by bylo super :)
    Co myslisz o dietach ktore calkowicie eliminuja jakis produkt np nabial czy zboza? Znalazlam kilka produktow ktorych osoby majace problemy z tarczyca teoretycznie nie powinny spozywac, w praktyce chyba wiekszosc osob z takimi problemami w ogole o tym nie wie. Warto sie czegos takiego stosowac czy mozna zbagatelizowac?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo istotny wpływ mają na odchudzanie zaburzenia hormonalne i tyczy się to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Pierwsze co to warto udać się do endokrynologa/androloga/ginekologa w celu wyregulowania poziomu hormonów. Gdy już wszystko będzie jak trzeba można odchudzać się w sposób jak każda inna osoba.

    Co do eliminowania zbóż i nabiału to osoby zdrowe nie muszą z nich rezygnować. Chociaż jest to kwestia bardzo indywidualna, ponieważ każdy musi znaleźć swoją "jogę" jedzenia. Niektóre osoby w ogóle źle reagują na nabiał i np. często są to osoby z grupą krwi zero. Teraz wiadomo osoby chore na celiakię powinny unikać glutenu, czyli już trzeba eliminować zboża itp.. Osoby z nietolerancją laktozy powinny unikać mleka krowiego itp... Tak więc warto się nad sobą zastanowić, a nie patrzeć globalnie bo komuś coś pomogło lub nie pomogło. To co innej osobie nie przynosi rezultatów - Tobie może pomóc i na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
  9. Takiego trenera mi potrzeba ;) Żeby dał mi porządnego kopa w tyłek żebym go ruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam, więc do współpracy :D Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  10. Hehe, Albert jak zwykle spostrzegawczy! Świetny artykuł. Ja znam wielu imprezowiczów i słodziaków. A sama to się nie przyznam, którym typem jestem... zdradzę tylko, że mieszanym ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Jednakże bez zastanowienia usuwam wszelkie reklamy oraz spam.