Znacie swój cel?

Kilka dni temu zastanowiła mnie kwestia, która dotyczy wielu osób. Chodzi mi tutaj o indywidualny cel dietetyczno-treningowy określonych osób. Otóż znaczna część ludzi je co popadnie i ćwiczy wedle swojego widzimisię.

Wiele osób spożywa produkty, które uważa za zdrowe/dietetyczne, a nie uwzględnia ich w odpowiednim rozkładzie dobowym. Mam tu na myśli nie rozpatrywanie indeksu glikemicznego, rodzajów kwasów tłuszczowych, czy stopnia wchłanialności określonego rodzaju białka. Wiadomo kwestią jest to, iż śniadanie powinno być inne od powiedzmy kolacji pod względem składu. Podobnie jest z posiłkiem przedtreningowym, który powinien być inny niż posiłek potreningowy. Kolejna sprawa to wybór naszej drogi sylwetkowej. Jeśli chcemy się dorzeźbić, posiadać szczuplejszą sylwetkę to musimy oprzeć się na całkowitym zapotrzebowaniu kalorycznym pomniejszonym przynajmniej o te przynajmniej 200 – 300 kcal. Gdy chcemy rozwinąć nasze umięśnienie – musimy zrobić nadwyżkę kaloryczną. Jeśli interesuje nas jedynie poprawienie parametrów typu: gibkość, wydolność, szybkość i zachowanie dobrego samopoczucia to możemy oprzeć się na bilansie zerowym.

Pamiętajmy o tym, że żywienie to nawet 70 procent sukcesu. Dlatego warto się zastanowić nad tym co, jak, w jakiej ilości i kiedy spożywamy!

Trening – czy układaliście go pod swój cel ? 

Kiedyś omawiałem wiele spraw dotyczących mitów, zaleceń treningowych. Mówiłem o tym, iż nie ma miejscowego spalania tłuszczu. Poruszałem kwestie ćwiczenia całego ciała, po to, żeby nie doszło do patologicznego rozkładu sił w naszym organizmie. Zalecałem szczególnie trening nóg oraz wskazywałem na problemy dotyczące regeneracji.

Chciałbym wątek treningu omówić na przykładzie – kartce, którą ktoś zostawił na siłowni w szatni męskiej, a która stała się inspiracją do napisania tego artykułu.

Jeśli nie możecie odczytać, co jest na zdjęciu, to wypisuje poniżej:

– Bieg na bieżni
– Unoszenie kolan w leżeniu na plecach 2×10
– Ergonometr wioślarski
– Unoszenie tułowia w opadzie przodem 2×8
– Orbitrek
– Skłony tułowia z drążkiem na karku 2×12
– Bieżnia
– Skłony tułowia ze sztangą trzymaną na karku 2x10x20
– Ergonometr wioślarski
– Skłony tułowia w przód z wykorzystaniem wyciągu górnego 2x12x25 kg
– Rowerek
– Skłony w tył na maszynie 2x10x20 kg

Moje uwagi:

Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to to, iż dana osoba uważa siebie za w miarę dobrze zbudowaną i jedyne co chce zrobić to spalić swój tłusty brzuch :). Sądzę też, patrząc na ten okropny plan, iż ta osoba prawdopodobnie nie orientuje się w tematyce żywienia. Jak wspominałem płaski brzuch robimy w kuchni, a nie na siłowni. Powyższy trening opiera się jedynie na aerobach oraz bezsensownym katowaniu okolic całego pasa. Widzimy ciągłe skłony, które atakują głównie górne części brzucha. Dół brzucha jedynie jest lekko poruszony przy unoszeniu kolan w leżeniu. Brak ćwiczeń na resztę ciała typu np. przysiady, martwe ciągi, które de facto pobierają bardzo dużą ilość energii i tym samym pomagają skutecznie zwalczyć ewentualną nadwagę. Ćwiczenia takie wpływają też na gospodarkę hormonalną, co jest też bardzo istotne. Dodatkowo osoba, która stosuje powyższy plan, myśli, iż stosując przeróżne rodzaje aerobów będzie miała przewagę w zrzucaniu tkanki tłuszczowej. Oczywiście w praktyce wystarczy jeden rodzaj aerobów, ponieważ mają one za zadanie jedynie przyspieszyć nasz metabolizm. Nawet jeśli ten plan jest jednym z kilku dni treningowych (co troszkę tylko ratuje autora), to niestety jest niezbyt dobrze ułożony.

Ciekawostką jest też dobór ilości powtórzeń, którego już nie potrafię zanalizować 🙂

Pamiętajcie każdy z Was jest inny i indywidualny. Myślcie co chcecie osiągnąć i poszerzajcie swoją wiedzę. To, że kolega, czy koleżanka żywi się, czy ćwiczy w określony sposób, nie znaczy, że sprawdzi się to u Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 komentarzy “Znacie swój cel?”